Kamelia

Kamelia

czwartek, 22 marca 2018

nie dla nas

nie myślałam dziś o tobie
choć płakało moje serce
czy duchem czy zjawą byłeś
odchodzą w niemej pieszczocie

nie widziałam twoich dłoni
choć głaskały moje włosy
gdy byłeś tak bardzo nieczuły
na szepty szczerej odmowy

nie dla nas te chwile kochania
nie dla nas jest miejsce i czas
nie dla nas świecą dziś gwiazdy
nie dla nas śpiewa ptak

posłuchaj gdy mówię słowa pożegnania
posłuchaj gdy mówię do widzenia
wychodząc zamknij drzwi





środa, 28 lutego 2018

myślenie

dziś myślimy o miłości
choć usta pozostają nieme
dziś myślimy o czułości
choć dłonie ściska pięść

dziś krzyczymy o wolności
choć w klatce zamilkł ptak
dziś płaczemy pośród gruzu
choć fundamenty miały zdrowe korzenie

te kraty wewnątrz zmyślone
kajdany z iluzji trosk
ze złości gdy bóg w nas człowieczeje
w niedoli gdy przywłaszczamy sobie serca głos

dziś nie ma wymówek wczorajszego dnia
bo dziś uniesie powagi brzemię
gdy do życia wzrasta wewnętrzny kwiat


sobota, 23 grudnia 2017

zapomnienie

na szybach rosły zbite lustra
z kroków w kątach porozstawianych
łez martwych szklanek
cichej tęsknoty tęcz rozmazanych

wybacz dziś oczom nazbyt przeszklonym
ustom nazbyt ścian murowanych
dłoniom złożonym w sitowiu traw
uszom w oknach szeroko zamkniętych

świat niemy między wierszami pozostał
między wierszami zwiędły kwiat
jak serce mogło bardziej cię kochać
kiedy w gruzach u stóp rozsypał się czas

na szybach rosły zbite lustra
jak wyrwane niezapominajek korzenie
nie przestrzeń nie miejsce nie czas






czwartek, 29 czerwca 2017

zamazane lustra

samotni 
a noce takie długie 
samotni 
a dni takie krótkie 

samotni 
gdy czułość tkwi między wierszami
samotni
gdy nieme ze snu budzą się ptaki

samotni
nie śpiesząc za długimi chodnikami 
samotni
pomiędzy zaklętymi wyspami

samotni
gdy w wewnętrznej serca wędrówce 
zamazane tkwią lustra




poniedziałek, 20 marca 2017

człowieczek

wstyd dziś nazwać siebie człowiekiem
pośród pożogi  burz
krwi rąk spływających
obdartych z wyzwisk ust

dziś etykietki jak brzytwy tną
tyś żyd pies brudny niewierny
tyś dzikus parszywy przeklęty
i klną i klną i klną

i bracia w swych gardłach sztywno schwytani
i siostry z ostrymi jak igły szponami
w imię boga samozwańczego miecza
w imię dobra trupami brukowanego

wstyd nazwać siebie człowiekiem
bo nawet dzikie zwierzęta
nie rozkoszują się gorzką łzą